Mówimy sobie: „Muszę po prostu odpocząć”, dlatego kładziemy się wcześniej spać, bierzemy wolny dzień, wyjeżdżamy na weekend, odkładamy telefon i próbujemy nic nie robić. A mimo to w poniedziałek rano nadal jesteśmy zmęczeni i wtedy pojawia się frustracja, bo przecież odpoczywaliśmy, spaliśmy i mieliśmy wolne. Dlaczego więc nadal nie mamy energii? Być może dlatego, że nie każde zmęczenie można odespać.
Czasami jesteśmy zmęczeni nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Nasza głowa przez cały dzień pracuje na najwyższych obrotach: myślimy, analizujemy, przewidujemy, martwimy się i rozwiązujemy problemy. Nawet kiedy siedzimy na kanapie, wewnętrznie nadal jesteśmy w biegu. Właśnie dlatego warto czasami zatrzymać się na chwilę i zastanowić: czego tak naprawdę potrzebuję: snu, spokoju, odciążenia, a może rozmowy i uporządkowania tego, co od dawna noszę w sobie?
Zmęczenie ma różne twarze
Nie zawsze łatwo jest rozpoznać, z czego właściwie wynika nasze zmęczenie. Możemy spać po siedem czy osiem godzin, a mimo to rano czuć, że najchętniej nie wychodzilibyśmy z łóżka. Zdarza się, że mamy wolny weekend, a w niedzielę wieczorem czujemy się tak, jakbyśmy wcale nie odpoczęli. Możemy pojechać na wakacje i przez pierwsze dni, zamiast cieszyć się urlopem, być rozdrażnieni, zmęczeni i potrzebować czasu, żeby w ogóle „dojść do siebie”. Częstą oznaką zmęczenia może być wrażenie, że męczy nas wszystko: telefon, wiadomość, spotkanie, zakupy czy gotowanie, a nawet rzeczy, które wcześniej były dla nas zupełnie normalne.
W takich sytuacjach warto zadać sobie pytanie: Czy to zmęczenie, czy może już przeciążenie?
To nie zawsze jest to samo. Zmęczenie często mija po odpoczynku, podczas gdy przeciążenie może wymagać czegoś więcej: zmiany tempa życia, postawienia granic, uporządkowania obowiązków, zmniejszenia liczby bodźców, a czasami również przyjrzenia się temu, co dzieje się w naszej psychice.
Dlaczego zwykły odpoczynek czasami nie działa?
Wyobraźmy sobie osobę, która przez cały tydzień pracuje pod dużą presją, ma mnóstwo obowiązków, kilka rzeczy na głowie jednocześnie, problemy rodzinne i poczucie, że wszyscy czegoś od niej potrzebują. Przychodzi weekend. W sobotę śpi dłużej, sprząta mieszkanie, robi zakupy, nadrabia zaległości i wieczorem wreszcie siada na kanapie, postara się odpocząć, ale jej głowa nadal jest pełna myśli:
- „Muszę pamiętać o poniedziałkowym spotkaniu”.
- „Ciekawe, czy szef będzie zadowolony”.
- „Muszę zadzwonić do mamy”.
- „Nie wiem, jak rozwiązać ten problem”.
- „Co będzie, jeśli sobie nie poradzę?”.
Ciało siedzi na kanapie, ale psychika nadal pracuje. Właśnie dlatego czasami nie potrzebujemy tylko więcej odpoczynku, potrzebujemy nauczyć się naprawdę się regenerować.
Co można zrobić, kiedy ciągle czujemy zmęczenie?
Nie ma jednego rozwiązania dla każdego. Ale jest kilka rzeczy, od których warto zacząć.
Najpierw sprawdź, czy Twoje ciało naprawdę ma warunki do regeneracji
Zanim zaczniemy szukać psychologicznych przyczyn zmęczenia, warto przyjrzeć się podstawom: czy śpisz wystarczająco długo, Twój sen jest dobrej jakości, jesz regularnie, masz choć trochę ruchu, spędzasz czas na świeżym powietrzu oraz czy masz momenty w ciągu dnia, gdy robisz sobie przerwę od zadań?
Warto również pamiętać, że przewlekłe zmęczenie może mieć przyczyny zdrowotne. Jeśli utrzymuje się przez dłuższy czas, nasila się lub towarzyszą mu inne niepokojące objawy, warto skonsultować się z lekarzem i sprawdzić, czy za naszym samopoczuciem nie stoją również przyczyny związane ze zdrowiem fizycznym.
Zobacz, co konkretnie zabiera Ci energię
Czasami jesteśmy zmęczeni nie dlatego, że robimy za dużo, ale dlatego, że zbyt długo robimy rzeczy, które są dla nas trudne emocjonalnie.
Od miesięcy możesz być w relacji, w której cały czas musisz uważać na to, co powiesz. Czy pracujesz w miejscu, w którym żyjesz w ciągłym napięciu lub bierzesz odpowiedzialność za wszystkich dookoła? Możesz mieć trudność z odmawianiem i dlatego Twoja lista obowiązków nigdy się nie kończy, albo cały czas próbować sprostać oczekiwaniom innych.
Spróbuj przez kilka dni obserwować siebie i zapisywać jedną rzecz: „Co dzisiaj najbardziej odebrało mi energię?”
Nie liczy się jedynie to, co dokonaliśmy, ale przede wszystkim to, z czego musieliśmy zrezygnować lub poświęcić w imię pewnego celu.
Poszukując odpowiedzi na to pytanie, po kilku dniach może pojawić się bardzo ciekawy obraz. Wtedy okazuje się, że nie męczy Cię sama praca, ale ciągłe poczucie, że musisz być dostępna. Nie wyczerpują Cię spotkania z ludźmi, ale konkretna relacja. Nie przeszkadza Ci prowadzenie domu, ale fakt, że wszystko jest na Twojej głowie.
To ważna różnica, bo kiedy wiemy, co nas wyczerpuje, możemy zacząć szukać rozwiązania.
Nie czekaj, aż będziesz mieć „więcej czasu”
Wiele osób mówi: „Odpocznę, jak skończy się ten tydzień”, „jak zamknę ten projekt”, „jak dzieci będą miały mniej obowiązków” albo „jak uporam się z tym wszystkim”. Problem w tym, że zawsze pojawia się coś nowego. Dlatego odpoczynek powinien być częścią codzienności, a nie nagrodą za przetrwanie tygodnia.
Nie musi to być godzina medytacji czy weekend w spa. Czasami wystarczy 20 minut spaceru bez telefonu, spokojna kawa wypita bez jednoczesnego sprawdzania wiadomości, kąpiel, książka, muzyka albo zwykłe siedzenie w ciszy. Najważniejsze jest to, żeby przez chwilę nie wykonywać kolejnego zadania.
Odpoczynek nie powinien być kolejnym punktem na liście „do odhaczenia”.
Naucz się odpoczywać bez poczucia winy
To dla wielu osób najtrudniejsze jest: leżeć i nic nie robić, bez poczucia winy. Być może również Tobie, od razu pojawiają się myśli: „mam wolny wieczór, więc może posprzątam” lub „mam chwilę dla siebie, ale ktoś przecież potrzebuje mojej pomocy.” Wiele osób nie potrafi odpoczywać, ponieważ przez lata nauczyły się, że ich wartość zależy od tego, ile robią.
Jeśli jesteś jedną z tych osób, spróbuj zacząć od małych kroków. Nie musisz od razu zmieniać całego stylu życia. Wybierz 15–20 minut dziennie, w których świadomie nie zrobisz niczego pożytecznego i zauważ, jakie myśli, bądź emocje temu towarzyszą. Może poczujesz niepokój, wyrzuty sumienia albo pojawi się myśl: „marnuję czas”.
To bardzo ciekawe miejsce do zatrzymania się, bo być może problemem nie jest to, że nie masz czasu na odpoczynek. Być może problemem jest to, że nie dajesz sobie przestrzeni oraz przyzwolenia na odpoczynek?
Ogranicz ciągłą gotowość
Nasz układ nerwowy potrzebuje momentów, w których naprawdę może się wyciszyć. Jeśli cały dzień jesteśmy bombardowani wiadomościami, telefonami, powiadomieniami i informacjami, trudno oczekiwać, że wieczorem nagle poczujemy spokój. Warto więc spróbować wprowadzić małe, codzienne zasady, na przykład:
- – nie sprawdzam telefonu przez pierwsze 20–30 minut po przebudzeniu,
- – wyciszam powiadomienia, które nie są naprawdę potrzebne,
- – nie odpowiadam na wiadomości natychmiast,
- – wieczorem odkładam telefon przynajmniej na pół godziny przed snem,
- – nie zabieram pracy do łóżka,
- – kiedy jestem z bliskimi, staram się być naprawdę obecna.
To proste rzeczy, ale dla wielu osób bardzo trudne. Odpoczynek zaczyna się również wtedy, kiedy przestajemy być cały czas dostępni.
Naucz się mówić „nie” wcześniej, a nie dopiero wtedy, kiedy nie masz już siły
Jednym z największych źródeł przeciążenia jest branie na siebie więcej, niż jesteśmy w stanie unieść. Często bez zastanowienia odpowiadamy: „tak, nie ma problemu” albo „jakoś dam radę”. Później jednak przychodzi moment, w którym jesteśmy źli na wszystkich dookoła, ponieważ przyjęliśmy na siebie więcej, niż byliśmy w stanie udźwignąć.
Warto wtedy zadać sobie pytanie: Czy możemy oczekiwać od innych, że sami domyślą się, kiedy zaczyna nam brakować siły, czy to jednak do nas należy komunikowanie własnych granic i tego, ile jesteśmy w stanie zrobić?
Dlatego warto nauczyć się mówić „nie” wcześniej, bez dłuższych wyjaśnień i zbędnego tłumaczenia się. Możesz powiedzieć:
- „Nie dam rady się tym teraz zająć”.
- „Potrzebuję odpocząć”.
- „Mam już za dużo obowiązków”.
- „Nie mogę tego wziąć na siebie”.
- „Wrócę do Ciebie z odpowiedzią jutro”.
Granice nie są egoizmem. Są sposobem na ochronę własnych zasobów oraz energii.
Zastanów się jaka forma odpoczynku Ci służy
Czasami po całym dniu pracy siadamy przed telewizorem i przez kilka godzin przewijamy telefon. Niby odpoczywamy, ale po takim wieczorze możemy czuć się jeszcze bardziej przebodźcowani. Dlatego warto sprawdzić, co rzeczywiście Cię regeneruje. Jednej osobie pomoże spacer, drugiej rozmowa z bliską osobą, trzeciej cisza, czwartej sport, a piątej czytanie.
Nie ma jednej właściwej formy odpoczynku. Ważne, żeby po niej naprawdę było Ci trochę lżej. Jeśli po dotychczasowym „odpoczynku” czujesz jeszcze większe zmęczenie, rozdrażnienie albo przebodźcowanie? Być może warto poszukać innego sposobu.
A co, jeśli nic nie pomaga?
Gdy wykluczyliśmy przyczyny zdrowotne, a mimo wprowadzanych zmian nadal czujemy się wyczerpani, warto rozważyć sięgnięcie po pomoc. Szczególnie jeśli pojawia się:
- – utrzymujący się brak energii,
- – problemy z koncentracją,
- – rozdrażnienie,
- – trudności ze snem,
- – poczucie ciągłego napięcia,
- – utrata zainteresowania rzeczami, które wcześniej sprawiały przyjemność,
- – wycofanie z relacji,
- – poczucie bezradności,
- – przekonanie, że codzienne obowiązki zaczynają Cię przerastać.
Czasami pierwszym i najważniejszym krokiem jest właśnie przyznanie przed sobą: „nie radzę sobie” i poproszenie o wsparcie drugiej osoby. W takiej sytuacji rozmowa ze specjalistą może pomóc lepiej zrozumieć, co odbiera nam energię i co możemy zrobić, aby poczuć się lepiej.
Nie oznacza to, że „jest z nami coś nie tak”. Czasami po prostu potrzebujemy drugiej osoby, aby lepiej zobaczyć własne potrzeby, granice i to, co możemy zmienić.
Zmiana wymaga czasu
Być może nie potrzebujesz od razu rzucać pracy, wyjeżdżać na miesiąc ani przewracać całego swojego życia do góry nogami. Ważnym etapem zmiany jest cierpliwość i uważność. Lepsze poznawanie siebie i swoich potrzeb to proces, który trwa przez całe życie. Zmieniają się nasze możliwości, priorytety, relacje i sytuacja, dlatego to, co kiedyś było dla nas dobre, nie zawsze musi służyć nam w ten sam sposób dzisiaj.
Nie chodzi o to, aby nieustannie analizować swoje życie ani szukać problemów tam, gdzie ich nie ma. Chodzi raczej o to, aby od czasu do czasu zatrzymać się i sprawdzić: czy życie, które prowadzę na co dzień, daje mi radość i poczucie spełnienia? Czasami potrzebna będzie większa zmiana, a czasami wystarczy drobna korekta codziennych przyzwyczajeń. Najważniejsze, aby zachować uważność i gotowość do reagowania, kiedy zauważamy, że coś przestaje nam służyć.
Bo nie każda aktywność, która wymaga od nas wysiłku, jest czymś złym. Praca, wychowywanie dzieci czy aktywność sportowa mogą męczyć, a jednocześnie dawać nam satysfakcję i poczucie, że robimy coś ważnego. Zmęczenie samo w sobie nie musi być sygnałem, że coś jest nie tak. Ważne jest jednak, aby z czasem coraz lepiej rozumieć swoje granice, zauważać, co służy naszemu samopoczuciu, a co odbiera nam energię, i świadomie szukać własnego balansu.
Dbanie o siebie to proces małych decyzji, obserwacji i zmian, które pozwalają nam lepiej dopasowywać swoje życie do tego, kim jesteśmy i czego w danym momencie potrzebujemy.